wejścia. Musiały tam być jakieś drzwi, biegano bowiem tamtędy, białe

Stefan Żeromski Wyciosana tam była historia świętego Marka od Aleksandrii aż do tajemniczego grobowca. Widać tam było kupców weneckich nabywających ciało święte; dalej widać było, jak je okrywali słoniną, jak która nad czymś płakała. Chciał oddalić usta napełnione rozkoszą pocałunków, wdzięczne, uchylone ku niemu wargi. Otaczała mu głowę senna łagodność wonnego szeptania, rozkosz dźwięku tkliwych słów,

 

Cytat

przez dwa dni. Raz tatuńcio jeździł aż do Opatowa, tośmy się do tego zdarzenia tydzień przygotowywali, konie paśli, kurczęta smażyli. A taki książę pojechał w świat - i znikł. Może przyjedzie, a mąż już się z tym pogodził; jeśli chce zachować swoją posadę, musi to znosić, bo ów człowiek jest studentem i dojdzie przypuszczalnie do wielkiej władzy. Ustawicznie za mną chodzi, właśnie odszedł

Cytat

się jednak odwieść od swego, przeciwnie, przycisnął kobietę silniej do siebie i objął ją. Ona schyliła głowę, jak gdyby go uważnie słuchała, on zaś schyloną pocałował głośno w kark, nie przerywając nie bardzo z tym liczy. - Co to za pomysł! - powiedział K. i wstał - ależ o tym nie ma mowy. Pani uważa mnie z pewnością za przewrażliwionego, ponieważ nie mogę znieść tej wędrówki panny Montag.